Alex And Emma DVDRiP XviD-DcN
"Adam Shipley był zwyczajnym mężczyzną."
"Dla Adama Shipley'a świat był przytłaczającym miejscem."
Jest... i to jest do bani.
Gdzie są nasze pieniądze?
Byłbyś szczęściarzem,
gdybyś wyglądał jak ja.
Nie stać mnie na to, żeby wyglądać....
Pan Sheldon?
Może go nie ma.
Panie Sheldon... jest pan w domu?
Boże dopomóż...
Jak leci?
Szukałem swetra...
O tu jest!
Dam ci nauczkę.
Kiedy ostatni raz się kąpałeś, co?
Co ty na to, Tony?
Może powinniśmy otworzyć okno?
Zaczekajcie!
Dostaniecie pieniądze jak tylko skończę książkę!
To samo mówiłeś ostatnim razem.
I przed ostatnim.
Zaczekajcie!
Zaczekajcie!
Tam jest tylko chodnik.
Nie ma nic miękkiego w pobliżu!
Zaczekajcie!
Przysięgam, że już prawie skończyłem!
- Blisko do końca?
- Bardzo blisko! Nadzwyczaj blisko!
Na początku mi trochę niemrawo szło,
ale już mam wszystko przygotowane.
Pokaż nam.
- Pokazać wam?
- Pokaż nam.
Ćwiczyliście chłopaki coś ostatnio?
Co mam zrobić, żeby tak wyglądać?
Bo widzicie, myślę, że potrzebowałbym tego.
Na tym piszesz?
Tak wszystko tam jest.
Parę rozdziałów, ale są dobre, bardzo dobre.
Pokaż nam.
Wiecie...
autor nie lubi pokazywać swojej pracy...
Pokaż nam książkę, panie SheIdon.
Nie mogę, jestem zablokowany.
Jeszcze nawet nie zacząłem.
- Skłamałeś?
- Tak...
- A, to źle.
- Wiem, wiem...
Bardzo źle...
- I co zrobimy?
- Zaraz ci powiem co zrobimy.
Przeprowadzimy mały eksperyment naukowy.
- Co robisz?
- Siadaj.
Jestem ciekawy jak to jest
"przygotowywać" coś na komputerze.
Daj spokój, nie rób tego!
Jak ja mam niby pisać jak nie będę miał komputera?
Nie spodziewamy się, że będzie pan pisał, panie SheIdon.
Spodziewamy się, że się pan rozpłaszczy.
Zaczekajcie proszę, nie róbcie tego.
Przemyślmy to chłopaki, przemyślmy to!
Podwajam to co wam wiszę!
100,000!
W ciągu 30 dni.
Dobra, dobra! 30 dni może być!
Zrobię to.
Będziecie mieli swoje pieniądze w ciągu 30 dni.
- Dałem ci 75,000. Gdzie to się podziało?
- Zakład Gier na Florydzie.
- Co takiego?
- Wyścigi psów.
- Przegrałeś 75,000 dolarów na psach?
- Trochę więcej niż to.
Bo widzisz pożyczyłem jeszcze
trochę od pewnych Kubańczyków w Miami.
Wiesz, Alex, masz ogromny talent...
ale go marnujesz.
Dostaniesz 125,000 dolarów
jak zobaczę rękopis.
Taki zawarliśmy układ.
Dałem ci rok czasu.
Coś ty wyrabiał?
- Zakochałem się. Nie wyszło mi.
- Świetnie!
Nieudany związek miłosny,
hazard, podejrzane typki.
Wszystkie elementy bestsellera.
Zrozum, oni mnie zabiją,
jak nie dam im pieniędzy w ciągu 30 dni..
Więc lepiej się bierz do pracy.
- Witam.
- Witam. Przepraszam, ja...
Czy istnieje może inna ulica Cambridge?
Szukam kancelarii prawnej
PoIk, Taylor, FiIImore, Pierce...
- ... i Van Buren.
- To my.
Panno....
Dinsmore.
Emma Dinsmore.
Alex SheIdon.
Może pani wejdzie?
Nie, nie sądzę.
To nie wygląda jak kancelaria prawna.
- To nawet nie wygląda jak porządne miejsce do mieszkania.
- Wiem...
Nasze biura są w PrudentiaI Tower
i swoją drogą są bardzo imponujące...
...no wie pani... książki prawnicze,
biurka, skórzane wykończenia...
Teraz są odnawiane, ale jest jakiś
zastój z dostawą marmuru.
To ma coś wspólnego ze szlifierzami w Carrarze
domagającymi się lepszej opieki medycznej.
Panie Sheldon?
Panie SheIdon, ja już sobie pójdę.
No i jak ja mam iść,
jak martwy prawnik leży mi na stopie?
Jakżesz mogłabym to zrobić?
Jaką osobą bym się okazała, co panie SheIdon?
Nie dobrą. Niezbyt dobrą....
No dobra...
Zabiorę pana spod drzwi...
...i zaprowadzę do...
...recepcji!
A może lepiej...
...zaprowadzę pana do sali konferencyjnej.
Więc jeśli przygotowuje się
pan do swojej wielkiej sprawy...
....może pan to robić od razu tutaj.
Panie SheIdon?
- Panie SheIdon?!
- Tak, nic mi nie jest.
To mi się wcześniej przydarzyło tylko raz.
Mała liga, mecz o mistrzostwo...
Byłem już w drodze do bazy,
na dziewiątym metrze.
- Nie jadłem wtedy obiadu...
- Muszę iść.
Proszę zaczekać, potrzebuję pani pomocy.
Proszę mnie puścić!
- Czy pani powiedziała "puścić"?
- Nie pozwolę, żeby mnie wykorzystywano.
Panno Dinsmore, nie miałem zamiaru...
Więc po co pan prosił moją firmę,
żeby mnie tu przysłała?
Bo nie uda się panu nikogo nabrać panie, SheIdon,
jeśli to jest w ogóle pana prawdziwe nazwisko.
To najwyraźniej nie jest kancelaria
Polk, Taylor, Fillmore, Pierce, Van Buren...
którzy tak się składa byli
prezydentami Stanów Zjednoczonych.
Ma pani rację, to nie jest kancelaria prawna,
a oni faktycznie byli prezydentami.
Więc jakie inne wnioski możemy z tego wyciągnąć, panie SheIdon,
poza tym, że stara się mnie pan wykorzystać?
- Możemy dojść też do wniosku, że jestm kłamcą.
- Tak, możemy. I w sumie tak zrobiliśmy.
Przepraszam, ale chodzi o to, że ja naprawdę
potrzebuję pani pomocy, panno Dinsmore.
- Bo widzi pani, ja jestem genialnym pisarzem i muszę....
- Tak, a ja wynalazłam energię jądrową!
- Przepraszam, ale muszę rozszczepić parę atomów.
- Proszę zaczekać!
Proszę zaczekać!
Panno Dinsmore!
Panno Dinsmore!
Czy moglibyśmy o tym wszystkim zapomnieć?
Ja tylko potrzebuję pani usług
jako stenotypistki. To wszystko.
Zapewniam panią,
że jestem zdesperowanym człowiekiem.
A ja nie zamierzam przebywać
w mieszakniu zdesperowanego człowieka.
Pan chce seksu, panie SheIdon,
ale szczeka pan w niewłaściwym kierunku.
Panno Dinsmore, wiem, że moja
wiarygodność została bardzo naruszona...
ale przysięgam na Boga, że szczekanie w pani kierunku,
jest ostatnią rzeczą, jaka mi teraz przychodzi na myśl.
Cóż, nie wierzę panu.
W tej chwili nie przychodzi mi do głowy żadna
inna kobieta, z która tak bardzo nie chciałbym iść do łóżka.
- Miło było panią poznać.
- A co to miało niby znaczyć?
Chodzi o to, że wielu mężczyzn byłoby zachwyconych...
gdyby się znalazło w łóżku
z tak bezpośrednią kobietą jak pani...
Ale ja po prostu mam inne gusta.
Wolę kobiety, które są bardziej....
Mniej bezpośrednie.
Panie SheIdon, powinien się pan
spodziewać, że ktokolwiek się tu pojawi...
od razu się zorientuje,
że nie ma tu żadnej kancelarii prawnej!
Jestem winien pewnym panom 100,000 dolarów
i mam 30 dni na dostarczenie im ich.
I jedyny sposób w jaki mogę to zrobić,
to kończąc moją książkę...
A to z kolei mogę zrobić tylko
dyktując ją stenotypistce.
- Ile panu jeszcze zostało?
- Całość.
- Chce mi pan podyktować całą książkę?
- Zgadza się.
- W 30 dni?
- Dokładnie.
Biorę 15 dolarów za godzinę
i spodziewam się zapłaty pod koniec każdego dnia.
Bardzo chciałbym, żeby tak było,
ale niestety jest to niemożliwe.
Pod koniec każdego tygodnia.
Na koniec całej pracy.
Dostanę wypłatę jak oddam rękopis.
A co się stanie jeśli pani nie skończy w 30 dni?
Skończę w 30 dni.
Ale jeśli pan nie skończy w 30 dni,
to co się wtedy stanie?
Zostanę zabity.
Zapomniałam szala.
Zapomniałam szala!
Panie SheIdon, zapomniałam...
swojego szala...
Więc o czym jest pana książka?
To opowieść o mężczyźnie, który boi się zobowiązań,
ale jest tragicznie zakochany w kobiecie
i obawia się, że to go może zabić.
To komedia.
- Czy to go zabija?
- Musi pani przeczytać książkę.
- Co pani robi?
- Chcę sprawdzić czy on umiera.
Nie może pani najpierw czytać zakończenia.
- Więc proszę mi powiedzieć jak to się kończy.
- Musi pani przeczytać książkę.
Ja tak właśnie czytam ksiązki.
Jak spodoba mi się zakończenie, to się zabieram do czytania.
A jeśli mi się nie podoba zakończenie,
to wiem, że nie mam co marnować czasu.
Widzi pan?
I teraz chcę to przeczytać.
O czym jest pana nowa książka?
to o bezradności bycia zakochanym...
i o tym jak trawi ona człowieka
od środka jak śmiertelny wirus.
- Kolejna komedia?
- Tak.
Czy znowu się pan zdenerwuje
jak zapytam jak to się kończy?
Nie wiem jak to się kończy.
Jak może pan pisać opowiadanie,
skoro nie wie pan jak się kończy?
Bo znam postaci i one mi powiedzą
jak się historia kończy.
Ciekawe...
- Zrobi to pani?
- Tak.
Świetnie!
Dobra, przeczytaj mi to co mamy do tej pory.
"Tego lata Adam ShipIey postanowił odpocząć od Andover."
Może jakbyś dodał rok...
no wiesz....
"Latem roku...
Adam ShipIey postanowił odpocząć od Andover."
A potem jakakolwiek 4-cyfrowa liczba,
żeby uzupełnić to zdanie.
Tak, ale to nie jest takie dobre.
To może...
"Lato, kiedy Adam ShipIey postanowił odpocząć
od Andover było bardzo gorące."
Co to za hałas?
- Jaki hałas?
- To takie wycie na wysokich falach.
Coś jak....
Chyba mam raka mózgu,
bo takie są jego wczesne objawy.
No dobrze, a może to skrócisz?
Adam ShipIey wyjechał na wakacje.
Kropka.
Nie, bo widzisz pierwsze zadnie
musi mieć takie brzmienie...
żeby złapać czytelnika
i wciągnąć w całą historię.
"Mów mi IshmaeI."
Rozumiesz?
"To był najlepszy, a jednocześnie najgorszy moment."
"Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię."
Rozumiesz dlaczego nie mogę zacząć?
Mam kłody pod nogami.
Czy tu nie jest mglisto?
Jest taka mgiełka....
Myślę, że rak się rozprzestrzenia
w płacie potylicznym.
- Muszę iść.
- Dopiero 19:00.
Wiem. Te ostatnie 5 godzin
minęło jak z bicza strzelił...
- Wrócisz jutro?
- Nie widzę dlaczego miałabym wrócić.
Co masz na myśli?
Oto do jakiego wniosku doszłam.
Masz dokładnie...
8 słów jak dotąd?
Ponieważ zapisana strona to 350 słów,
to wychodzi w przybliżeniu 6 tygodni na stronę.
Przy tygodniu przerwy na Boże Narodzenie,
dwa tygonie na letnie wakacje...
napisanie 300 stron zajmie około 37 lat.
Co jest nieco za dużo
niż faktycznie możemy na to poświęcić.
Panno Dinsmore, chyba pani nie docenia procesu twórczego.
To nie jest komiks, to powieść.
Musi być rozwoj postaci.
Symbolika, podteksty...
Co wolisz:
gaz pieprzowy, czy obezwładniacz?
"Adam ShipIey zrezygnował z miłości.
Sztuka miała być jego kochanką."
"I tak się złożyło, że latem 1924 roku...."
I lecimy.
To dopiero początek.
"Adam ShipIey zrezygnował z miłości.
Sztuka miała być jego kochanką."
"I tak się złożyło, że latem 1924 roku...."
"postanowił odpocząć od Andover i napisać,
jeśli nie najwspanialszą amerykańską powieść..."
"to z pewnością taką, która
da światu dużo do myślenia."
"Aby się utrzymać podczas,
gdy będzie pracował nad książką,"
"postanowił przyjąć
stanowisko nauczyciela angielskiego,"
"we francuskiej rodzinie
spędzającej wakacje na wyspie..."
"... Świętego Karola."
Nigdy nie słyszałam o wyspie Świętego Karola.
To u wybrzeży Maine,
na północny wschód od Nantucket. Piękna.
- Nadal nic mi to nie mówi.
- Bo ją wymyśliłem.
- Masz drugi paragraf?
- Co takiego?
Jeśli to ma być ponad 300 stron,
to będziesz potrzebował więcej niż jeden paragraf.
- Ten uporczywy dźwięk...
- Muszę iść.
"Adam wsiadł do pociągu do Bostonu,
skąd miał prom prosto na wyspę Świętego Karola."
A potem?
"Wyspa Świętego Karola była bardzo ekskluzywna,
znana głównie z posiadłości plantatorów..."
"przystrzyżonych trawników
i wyśmienitego kasyna."
"Cieszyła się ona ponadto dużym zainteresowaniem Francuzów,"
"którzy rościli sobie do niej prawa
po tym jak została ona odkryta,"
"przez Jacques'a Cartier'a w XVI wieku."
- Chwileczkę.
- Mówię za szybko?
Myślałam, że zmyśliłeś tą wyspę.
Zmyśliłem.
Ale właśnie powiedziałeś, że została odkryta przez
Jacques'a Cartier'a w XVI wieku.
Tak?
Jacques Cartier to prawdziwy facet.
Nie może tak być,
że prawdziwy facet odkrywa zmyślone miejsce.
Nie może?
Nie.
To wypaczenie historii.
Jeśli masz zmyślone miejsce,
musisz mieć zmyślonego odkrywcę.
- Jeśli miałbyś prawdziwe miejsce...
- Panno Dinsmore.
Śmieję się, ale to wcale nie jest śmieszne.
Jeśli by mogłabyś tylko pisać,
a ja dyktować to byłoby naprawdę cudownie.
Wydawało mi się, że to właśnie robimy...
"Adam znalazł miejsce obok mężczyzny,
który się nazywał John Shaw."
"Mężczyzny, który miał niespotykaną umiejętność
czynienia, że 2-godzinna podróż mijała w 10 minut."
Spędzam wakacje na Świętym Karolu
od czasów jak byłem dzieckiem.
To byłby mój drugi dom,
gdybym nie miał jeszcze trzech innych.
"Shaw był niskim, krągłym
mężczyzną koło pięćdziesiątki."
"Słowo 'drugim' było wypowiedziane z gwizdem,"
"jaki wydaje powietrze wychodzące przez szparę
rozdzielającą jego dwa przednie zęby."
Nienawidzę jak to robicie.
- Kto? Co?
- Wy. Pisarze.
Używacie nazwiska John Shaw,
a ja wyobrażam sobie szczupłego pana,
ze stylowymi wąsami.
A kiedy w końcu go opisujecie,
okazuje się grubym starcem z dziurą w zębach.
Pamiętasz co mówiłem na temat tego,
że ty piszesz a ja dyktuję?
I powinniśmy się trzymać tego, panno Dinsmore.
Ty jesteś autorem.
Ty jesteś Bogiem.
Możesz stworzyć,
co tylko ci przyjdzie do głowy.
Postaci jakie lubimy
i postaci, które powodują...
że chcemy zamknąć książkę
i nigdy więcej jej już nie otworzyć.
"Shaw był szczupłym mężczyzną z szerokimi, jasnymi..."
- Wąskimi ciemnymi.
- "... wąskimi ciemnymi wąsami."
Więc u jakiej rodziny ma pan być nauczycielem?
Święty Karol to mała wyspa.
Jestem pewien, że ich znam.
Są z Paryża.
Rozwódka i jej dwójka dzieci...
8-letni chłopiec, Andre
i 6-letnia dziewczynka, Michelle.
- Matka nazywa się...
- PoIina DeIacroix?
Ależ tak.
Może wypije pan ze mną herbatę w wagonie jadalnym?
Oczywiście.
Madame DeIacroix wydaje się
urocza sądząc po korespondencji.
Jest.
Ale też niezła z niej aktorka...
Przyjmuje dobrą twarz w tych fatalnych okolicznościach.
Okolicznościach?
Rodzina jest w tragicznej sytuacji finansowej.
Gdyby nie mieli bogatej babki w Paryżu...
która umiera,
nie pozostała by im żadna nadzieja.
Jest pan pewien?
Bo z ich korespondencji wynika, że są...
To pozory.
To wszystko są pozory.
Ale proszę się nie martwić,
będzie miała wystaczająco, żeby panu zapłacić.
Skąd może być pan tego pewien?
Bo właśnie wracam z banku,
z wyciągiem z mojego konta osobistego,
co pozwoli Polinie dysponować sumą
wystarczającą na pokrycie wydatków tego lata.
Poprosiła pana o pożyczkę?
Cóż... nazywamy to pożyczką,
ale tak naprawdę nie ma to znaczenia.
Zamierzam ją poprosić o rękę pod koniec lata.
No i czemu to zrobiłeś?
- Co? czemu co zrobiłem?
- Nie sądzisz, że to zbyt duży przypadek,
że Adam sobie klapnął akurat koło
narzeczonego swojej pracodawczyni?
Jeśli to ci nieco ulży,
to nie wiedziałem, że Shaw
jest narzeczonym jak Adam koło niego klapnął.
Jak to nie wiedziałeś?
Jak mogłeś nie wiedzieć?
Chciałem, żeby Adam dowiedział się od Shaw'a,
że rodzina DeIacroix jest niemal spłukana...
i z desperacją czeka na śmierć babki.
Ale potem uświadomiłem sobie,
że jak tylko Adam usłyszy to,
to będzie się obawiał o swoją wypłatę.
Nie zdawałem sobie sprawy z tego kłopotu,
dopóki do niego nie dotarłem...
I wpadłem na pomysł.
Co jeśli Shaw zgodził się pożyczyć PoIinie
pieniądze na pokrycie jej wydatków?
Ale dlaczego miałby to robić?
Bo być może jest w niej zkochany...
Czy możemy kontynuować?
Zacząłeś nie mając zielonego
pojęcia co będzie dalej...
a potem miałeś szczęście,
że się wszystko ułożyło?
Wolę myśleć, że to coś więcej
niż tylko szczęście...
Ale każdy pisarz liczy na swoje muzy,
które czasami się do niego uśmiechają.
A jeśli muzy się nie uśmiechają?
W głowie mi dzwoni i oczy zachodzą mgłą.
A teraz się uśmiechają czy zbliżamy się
do dzwonienia w głowie i zamglonych oczu?
- Uśmiechają się.
- To dobrze.
- Co się dzieje dalej?
- Adam się zakochuje.
W kim?
"Dla miłości nie ma wytłumaczenia ani dla tego,
czemu jedno spojrzenie, jeden przypadkowy dotyk,"
"czy zapach powietrza wypełnionego perfumami..."
"mogą zainicjować tak silne uczucie,
że niemal bolesne."
Wygląda na strasznie płytkiego.
- O czym ty mówisz?
- Tak po prostu na nią spojrzał i się zakochał?
Więc nigdy nie słyszałaś
o miłości od pierwszego wejrzenia?
Racja.
To musi być ona.
Kontynuując...
PoIina DeIacroix.
Bardzo miło pana poznać, panie ShipIey.
- Panią również, Madame DeIacroix.
- Proszę mi mówić PoIina.
- To jest John Shaw.
- Poznaliśmy się.
A to są Andre i Michelle.
Bardzo miło nam pana poznać, panie ShipIey.
Mi też miło was poznać.
Pozwoli pan, że przedstawię pozostałych.
To jest mój ojciec.
A to Madame BIanche,
bliska przyjaciółka mojego ojca.
Cóż... chodźmy już.
CIaude, weź proszę bagaże pana ShipIey'a.
W porządku, sam wezmę.
Nie mam nic przeciwko braniu. Uwielbiam brać.
Niech pan nie będzie niemądry, panie ShipIey.
Nie chciałbym być niemądry.
Myślę, że to będzie bardzo szczególne lato.
- Podoba ci się to?
- To bardzo śmieszne.
Dziękuję.
- On jest głupkiem.
- Co? Nie.
Jest zauroczony.
Zaślepiony miłością.
A tak...
Bo nie zauważyłam na początku żadnego zauroczenia.
Ale potem jak ona wypowiedziała
te zniewalające słowa:
"CIaude, weź proszę jego bagaże."
to któż mógłby się temu oprzeć?
Dobrze.
Świetnie.
- Może skończymy na dzisiaj?
- W porządku.
Dobrze, bo muszę to dziś
wieczorem wszystko przepisać.
- Ile mamy stron?
- Jakieś osiem.
To całkiem nieźle.
Biorąc pod uwagę nasze dziwaczne początki...
Więc...
do zobaczenia jutro...
- Będę koło 9.
- Świetnie.
- Dziękuję za dobry pierwszy dzień.
- Nie ma za co.
- Cześć.
- Pa.
"Wyspa Świętego Karola
wydawała się niemal nierzeczywista..."
"Jak magiczny plac zabaw dla nowobogackich."
"Jednak było coś,
co poza urokiem i pięknem wyspy,"
"wypełniało umysł Adama,
tak, że mógł ledwie oddychać."
"Były to perfumy Poliny i sposób,
w jaki je nakładała na swój obfity biust."
- Och, daj spokój...
- Co?
- "Obfity biust?"?
- Co w tym złego? To poetyckie.
- W takim razie zapomniałeś o "falowaniu".
- O czym?
Zawsze jak czytam książkę, w której pojawia się
"obfity bisut" to pojawia się też jego "falowanie".
- Czy musimy o tym teraz rozmawiać?
- To ty wprowadziłeś biust.
A ja po prostu zapytałam,
czy chcesz aby on "falował".
Świetnie, niech "faluje".
"Pomimo iż Adam uważał się
za człowieka o dobrej pozycji społecznej,"
"zważywszy na całą armię
artystów bez grosza przy duszy,"
"to w momencie kiedy stanął
przed posiadłością Delacroix,"
"zaczął uważać
iż oceniał się nieco pochopnie,"
"zwłaszcza jeśli chodzi
o znaczenie słowa 'wzbogacić się'."
Panie ShipIey, Ylva pomoże panu
ulokować się w domku dla gości.
- Ylva? Co to za imię Ylva?
- Szwedzkie.
To nie może być prawdziwe imię.
Kto je wymyślił? Jacques Cartier?
To jest jej imię, dobrze?
- W porządku, jak to się pisze?
- Tak jak się wymawia.
- I-L-V-A.
- Nie, Y-L-V-A.
- Y-L-V-A? Tak się nie wymawia.
- Właśnie tak się wymawia!
- Dobrze, chcesz Y-L-V-Ę, masz Y-L-V-Ę.
- Świetnie.
I dobrze.
Tylko mówię, że to nie tak się wymawia.
- Kim ona w ogóle jest?
- Jest au-pair i wrzodem na dupie.
Proszę bardzo.
- Dziękuję...
- YIva.
YIva, to bardzo ładne imię.
Jak to się pisze?
Y-L-V-A.
Dokładnie tak jak się wymawia...
- Bardzo śmieszne.
- Co? Czerpię z życia!
- Muszę pana rozpakować.
- Nie trzeba...
- Madame mi kazała pana rozpakować.
- W porządku.
Wydaje się bardzo miła...
Madame.
Czy długo już utrzymuje
kontakty z panem Shaw'em?
Ona go nie kocha.
- Naprawdę?
- Ale wyjdzie za niego.
Dlaczego?
Desperacko potrzebuje pieniędzy.
Myślałem, że ma otrzymać
ogromny spadek po swojej babce.
Tak, ale babce bardzo długo schodzi umieranie.
Więc jesli PoIina miałaby pieniądze...
nie musiałaby wychodzić za Shaw'a.
Rozumiem o co ci chodzi.
Masz trójkąt.
Wiemy już, że i Adam i Shaw lubią PoIinę.
A teraz dowiadujemy się,
że oboje napotykają na przeszkody.
Tak, to się nazywa fabuła.
A jesteś w stosunku do mnie
sarkastyczny, ponieważ...?
Bo jeśli nie skończę tej książki w 28 dni,
to dwóch potężnych kubańskich dżentelmenów,
zadba o to, żebym nie mógł
cieszyć się dniem 29-tym.
Dobrze. Poza tym,
że piszę to mnie tu nie ma.
Dlaczego nie wydaje mi się,
żeby to się spełniło?
"Adam zadomowił się w posiadłości Delacroix,"
"ale wiedział jednocześnie,
że ma do wykonania pracę."
"Ma uczyć te dzieci angielskiego,
tak jak nigdy nie były uczone."
"Skupić się.
Musiał się skupić."
"Ale kogo chciał oszukać...?"
"Nie było mowy o skupieniu się,
kiedy Polina była w pobliżu."
"W czwartek ukradkiem dojrzał jej kostkę,"
"i zmusił się, by udać się do swojego pokoju,
by to przemyśleć i pomedytować."
"Adam się zastanawiał:
czy to jest możliwe?
"Czy kobieta, taka jak Polina
może być zainteresowana,"
"takim zwyczajnym facetem jak on?"
"Czemu nie? Nie żyjemy w Indiach.
Nie ma u nas systemu kastowego."
"Żyjemy w Ameryce,
gdzie każdy może spróbować z każdym."
"Nie było co do tego wątpliwości..."
"... jej uczucia do Adama były tak realne
jak pasta jajeczna na jego kolanach."
"Nastał kolejny uroczy dzień na wyspie Świętego Karola,"
"gdy Adam gonił Andre i Michelle,"
"którzy chichocząc
odmieniali czasownik 'biegać'."
Ja biegam.
Ty biegasz!
On biega!
Nie..., 'biegać'.
My biegamy, wy biegacie...
Oni biegają.
Nie, nie będziecie biegać.
Umyjecie ręce.
Skończyłam już strudel.
Chwileczkę, chwileczkę.
Kim ona jest?
Elsa, au pair.
Myślałam, że to YIva była au pair.
Tak...
ale nie pasowała mi jakoś jej postać...
Ten szwedzki mi nie odpowiadał.
Ona musi być bardziej ostra.
Szwedki nie są ostre?
Nie. To wiadome.
Mają taką lekką, bęłkitną flagę...
Lepiej, jeśli będzie Niemką.
Oczywiście,
ponieważ wszyscy Niemcy są ostrzy.
Nie, nie wszyscy.
Ale z pewnością niektórzy.
No taki Hitler na przykład...
Świetnie, więc jest Niemką.
Dziękuję, EIsa.
Byłabyś tak miła i zabrała dzieci?
- Muszę porozmawiać z panem ShipIey'em.
- Tak, oczywiście.
Idziemy! Myć ręce!
Już do domu!
Moja rodzina przechodzi lekki kryzys...
Tak, słyszałem...
Och Adam...
cóż to za katastrofa...
"Usłyszenie własnego imienia
z jej ust po raz pierwszy,"
"było czymś więcej niż mógł znieść."
Dzieci nie powinny dźwigać takiego brzemienia.
Zrobię wszystko co w mojej mocy,
żeby je ochronić.
- Chcę, żeby były szczęśliwe.
- Dopilnuję, żeby były szczęśliwe.
Ja chcę tylko wieść proste życie
i dzielić je z ukochanym mężczyzną...
Z mężczyzną,
który mnie będzie naprawdę kochał.
Czy proszę o zbyt wiele?
Myślę, że to bardzo rozsądne.
Zabiłbyś dla mnie?
- Słucham?
- Zabiłbyś dla mnie Shaw'a?
Chcesz, żebym...
...zabił Shaw'a?
Jestem mu winna dużo pieniędzy.
A póki on żyje,
będe musiała go poślubić.
Tak, zabiłbym go w oka mgnieniu,
zrozum mnie...
Ale chodzi o to...
że jesli jest się nauczycielem
i ludzie widzą słowo 'morderca' w życiorysie,
to czasami nie łatwo może
przyjść im to zaakceptować.
Droczę się z tobą...
oczywiście...
"To wtedy Adam zorientował się,"
"że tym, co stało pomiędzy nim,
a perfekcyjnymi ramionami Poliny,"
"było niewyobrażalne bogactwo."
- O co chodzi z facetami takimi jak Adam?
- Co masz na myśli?
Czy oni naprawdę lubią być doprowadzani
do szału przez takie kobiety jak PoIina?
Są jak lemingi ciągnące do morza.
Nie mogą się doczekać
aż utoną we własnym nieszczęściu.
Jeśli nie cierpią katuszy,
to to nie może być miłość!
Czemu faceci pragną takich kobiet?
Może nie wyobrażasz sobie PoIiny
w taki sposób jak ja.
Jak? Cudowna, ekscytująca,
niewyobrażalnie seksowna?
A może jednak...
To jest świetne na weekend,
ale co z tego wyjdzie na dłuższą metę?
Co masz na myśli?
Na przykład przyszły weekend?
Nie, kiedy przyjdzie
czas na zrobienie prania.
Wiem.
We wspaniałych, romantycznych powieściach
nie ma miejsca na pranie.
Są za to ludzie tacy jak Ylva czy EIsa,
którzy się tym zajmują.
Może właśnie dlatego je lubię.
Bo potrafią wyprać swoje ubrania.
No dobrze, to gdzie skończyliśmy?
A tak... Adam potrzebuje majątku,
żeby móc żyć szczęśliwie ze swoją ukochaną.
- Kto tam?
- EIsa, to ja, Adam.
Pan ShipIey, już idę...
Och, przepraszam...
Czy przeszkadzam pani?
Nie, właśnie myłam włosy...
Proszę wejść.
- Może pan usiądzie?
- Nie zostanę długo...
- Siadaj!
- Dobrze.
Zaparzę herbaty.
- To jest świetne...
- Co?
Tworzysz kolejny trójkąt:
PoIina, Adam, EIsa.
Nie, ona jest kimś, z kim on może pogadać.
Przy niej czuje się wygodnie.
Wiesz, teraz skoro jest Niemką...
Słyszałem, że na wyspie jest kasyno.
Tak... Generał tam często chodzi z Madame BIanche.
Gdzie jest to kasyno?
Niedaleko portu,
obok Regencji.
Ależ panie Shipley, chyba pan nie myśli...
EIsa, wierzy pani w przeznaczenie?
Przeznaczenie?
Że kobieta i meżczyzna mogą
być sobie pisani?
Tak...
ale tylko jeśli oboje są na to gotowi.
Z miłością trzeba być cierpliwym.
Nie można zjeść owocu,
zanim nie dojrzeje.
Dziecko musi raczkować,
zanim nauczy się chodzić.
Rolnik musi zasiać,
zanim zbierze plon.
Rzeźnik musi zabić, zanim...
Elsa, rozumiem cię,
już wystarczy porównań.
Ja tu mówię o przeznaczeniu...
Kiedy uczucia są tak potężne,
tak jakby jakaś moc poza twoją kontrolą,
kierowała cię prosto w ramiona
osoby która uczyni cię szczęśliwym,
ponad wyobrażenia...
Nie spodziewałem się, że mogę doświadczyć
takich uczuć, aż do teraz.
Myślałem, że istnieją one tylko w książkach.
Ale teraz wiem, że to jest prawdziwe.
- Jest?
- Tak, EIsa, tak...
Och, Adam...
I jak tylko zdobędę pieniądze,
moje przeznaczenie...
...PoIina będzie moja.
- Tak mi przykro!
- Może jak pani podmucha?!
Wybaczy mi pan?
Czemu ona prosi o wybaczenie?
Żartujesz?
Ona wylała wrzątek na jego krocze!
On ją zmylił.
Spowodował iż myślała, że jej pragnie.
- Źle to zinterpretowała.
- Nie, nie sądzę.
Tylko mi nie mów, że Elsa skończy zraniona,
bo to by było niesprawiedliwe.
Nie wiem.
Nie mogę kontrolować wszystkiego
co się przydarza bohaterom.
Czasami wszystko przybiera
niespodziewany obrót.
Ludzie są ranieni w książkach.
Ludzie są ranieni w życiu.
"Adam zostawił rozczarowaną,
ale pogodną EIsę jak..."
"Adam zostawił rozczarowaną,
ale pogodną EIsę jak człowiek udający się na misję."
"Jak człowiek udający się na misję,
z mokrymi, poparzonymi jajami..."
Alex!
Dobra, pomiń jaja.
"Adam wkroczył do gmachu,
który miał zmienić jego życie."
"Miał ledwie 200 dolarów."
"Wystarczająco, żeby przeżyć całe wakacje,"
"ale zdecydowanie nie wystarczająco
by mieć taką kobietę, jak Polina."
Panie i panowie, proszę robić zakłady.
"Atmosfera była zniewalająca."
"Było tu więcej pieniędzy niż Adam
widział przez całe swoje życie."
17, czarne.
Jak mam....
Panie i panowie, proszę robić zakłady.
"Serce mu waliło jak oszalałe."
"Zdawał sobie sprawę,
że to nie jest zwykła gra dla przyjemności."
"Że chodzi tu o życie u boku Poliny."
"Każdy obrót,
każdy podskok tej małej kuleczki,"
"miał go przybliżyć o jeden krok do raju..."
Zero!
Zero? To zielone?
Myślałem, że są tylko czerwone i czarne.
- Są też zielone?
- Tak, monsieur.
- Więc co to znaczy? Podwójna kasa?
- Nie, przegrał pan.
- Przegrałem?
- Przegrał pan.
"Przegrał."
"Adam będzie musiał znaleźć inną drogę do serca Poliny."
I co jest złego w ubóstwie?
- Głos pospolitego człowieka...
- Na poważnie?
Proletariat nie jest tak żałosny,
jakim się go przedstawia.
Bogactwo nie czyni nas szczęśliwymi, panie Shaw.
To miłość trzyma nas przy życiu.
Radość posiadania rodziny.
To są cudy natury!
Najwyższą przyjemnością jest
możliwość spędzenia życia z kimś oddanym!
I żadna suma pieniędzy nam
tego nie zapewni! Żadna suma!
Widzę, że znalazł pan kasyno.
Bardzo interesująca koncepcja, panie ShipIey.
Ubóstwo jako afrodyzjak.
Nie zwracaj na niego uwagi.
On ci zazdrości twojej niewinności.
- Tak, marzę o bankructwie.
- Proszę, John...
Ona nie żyje.
'Babka odeszła. Stop.
Zamknęliśmy dom. Stop.'
'Czekamy na instrukcje. Stop.'
"Czyż to możliwe?
Pieniądze nie stanowią już przeszkody?"
"Polina odkryła w sobie uczucia,
o jakich wcześniej nie wiedziała."
"To, co spodziewała się,
że będzie odpowiedzią na jej wszystkie troski,"
"pozostawiło ją w wielkim smutku."
"Jej babka była miłą duszą."
"Polina głęboko odczuła stratę kobiety,"
"która tak często trzymała
ją w swoich ramionach."
"I wspierała ją swoim ciepłem i mądrością."
To jest piękne.
- Nie podoba ci się?
- Nie, mówię że jest piękne.
- Dziękuję.
- Nie ma za co.
- Myślę, że to wystarczy na dziś.
- W porządku.
Wiesz...
- Wcale nie jesteś taki, jaki się wydajesz na początku.
- Jaki?
- Na początku wydawałeś się być...
- Jaki?
- Taki... zamotany....
- Zamotany....
Tak. Mieszkasz jak niechluj.
Jesteś hipochondrykiem.
Jesteś bardzo niepewny siebie i kłamiesz.
- Dziękuję.
- To prawda.
Ale... w dziwny sposób wszystkie
te cechy składają się na coś...
Sama nie wiem... miłego...
Myślę, że twoje cechy
też się składają na coś miłego.
Co powiesz na to,
żebyśmy jutro wcześniej zaczęli?
Dobra, świetnie...
Wcześnie.
- To do zobaczenie jutro.
- Dobrze.
O mój Boże!
Zaczekaj!
W porządku kochanie.
Nie śpiesz się.
O mój Boże!
Cześć!
Mówiłeś, że chcesz wcześnie zacząć.
Mój budzik nie zadzwonił.
- Która jest godzina?
- 6:45.
Nic dziwnego, że nie zadzwonił.
O której ty wstałaś?
Około 5:00.
Jestem rannym ptaszkiem.
Niektórzy ludzie są rannymi ptaszkami, inni nie...
Jak myślisz kim ty jesteś?
Wprowadzasz się?
- Nie, po prostu zrobiłam nam małe zakupy.
- Nam?
W sumie to sobie.
Nie mogę pracować,
jak nie zjem czegoś normalnego.
Ale ty też się możesz częstować.
Nie zrozum mnie źle.
Lubię paluszki rybne i płatki.
- Przepraszam, dopiero wstałem...
- Nie masz za co przepraszać.
Rozumiem to. Jesteś geniuszem.
Nie powinieneś się martwić o takie rzeczy jak jedzenie.
Może pójdziesz wziąć prysznic,
a ja przygotuję śniadanie.
Nie, nie ma na to czasu.
Nadal potrzebujemy jakieś 150 stron.
Zjemy podczas pracy.
Zobaczmy co mamy z wczoraj...
Wczoraj?
Tak.
Sprawdźmy na czym wczoraj stanęliśmy.
A może przejdziemy od razu dalej?
Tak jak mówisz, nie mamy za wiele czasu.
I jak tak będziemy cały czas
przeglądać to co mamy, to nigdy...
...nie skończymy.
"Adam wszedł do kasyna"
"i zauważył dużo ludzi
robiących różne rzeczy,"
"takich jak granie w ruletkę,
picie drinków i krzyczenie."
Myślałam, że...
"Adam Iubił PoIinę,
ale wiedział też, że ona jest nieco dziwna."
"Mimo, że czasami uważał, że to miłość,
to tak naprawdę chodziło o to, że jest na nią napalony."
- Cóż, Alex, to prawda...
- Wcale nie!
On jest szaleńczo w niej zakochany
od pierwszego momentu jak ją zobaczył!
Gdzie jest to, co ja napisałem?
Wsiadałam do autobusu...
Padało...
...i wielka kałuża...
A moja noga się potknęła....
I to się wysypało... przepraszam.
Starałam się...
- Starałam się to naprawić!
- To nie twoja wina.
Właśnie, że moja.
Naprawię to.
Już wcześniej traciłem strony.
- Będzie dobrze.
- Będzie?
Tak, będzie dobrze...
Ile stron nam się zniszczyło?
- Osiemnaście.
- Osiemnaście...
Pora się obudzić.
"Podczas gdy Polina opłakiwała swoją babkę,"
"i zajmowała się sprawami rodzinnymi,"
"Adam walczył ze sobą, aby ujarzmić
swoje uczucia względem Poliny.".
"Nadal rozwijała się jego przyjaźń z Elsą."
"Nieświadomy głębokich uczuć,
jakimi ona go darzyła,"
"zarzucał ją opowiadaniami jakie będzie
miał ekscytujące życie u boku PoIiny."
"Pożądanie Adama zaczęło wymykać się spod kontroli."
"Nawet jego ukochani Red Soxi,"
"i ich rozgrywki w amerykańskiej Lidzie,"
"nie mogły mu skutecznie zająć myśli."
"Shaw'a nie można było lekceważyć."
"Pomimo swoich niedorzecznych wąsów,"
"udowodnił, że jest groźnym przeciwnikiem."
"Adam wiedział o tym aż za dobrze."
"Musiał uczynić swój ruch.
Ale kiedy?"
- Mogę?
- Pewno, proszę bardzo.
Redaguję teraz.
Nie lubię skórek pomidora.
Kim ty jesteś?
Słucham?
Siedzimy w tym pokoju od trzech tygodni.
Pomijając fakt, że masz swoje zdanie
na temat każdej rzeczy jaką robię,
i masz dziwny sposób jedzenia pizzy,
to nie wiem nic o tobie.
Na przykład skąd jesteś?
Co porabiasz w swoim życiu?
Jakich masz przyjaciół?
Masz chłopaka? Rodziców?
- To moje życie osobiste Alex.
- Wiem, wiem...
I jesli nie masz ochoty się nim podzielić,
to całkowicie rozumiem.
Mieszkam na Jamaica Plain.
Oboje moi rodzice nie żyją, chyba.
Moja mama zmarła 6 lat temu.
Mój ojciec mnie zostawił jak byłam malutka.
Słyszałam, że zapił się na śmierć.
Tak jak mówiłem,
jak nie chcesz się tym dzielić...
Czy wspomniałaś już może o tym czy masz chłopaka?
Nie wspomniałam.
- A myślisz, że wspomnisz?
- Może...
A myślisz, że wspomnisz o tym teraz?
Mam chłopaka.
Poznałam go w zeszłym roku...
...na meczu hokeja.
Czy to coś poważnego,
czy jeden z tych hokejowych romansów?
Planujemy się pobrać w czerwcu...
Chyba już skończyłem redagować.
Gdzie byłem?
Adam się zastanawiał kiedy wykonać swój ruch.
"Adam nie mógł dłużej czekać."
"Czuł się trochę jak dzieciak, który właśnie
skończył odliczać w zabawie w chowanego."
"Najwyższa pora:
gotowi czy nie, nadchodzę."
"Jednak musiał uważać,
aby nie wypaść grubiańsko i niedelikatnie."
- Chwila, chwila! Co oni robią?
- A jak myslisz co oni mogą robić?
- Tak po prostu?
- Czemu nie?
- Właśnie umarła jej babcia.
- Dokładnie.
Szuka pocieszenia.
Wydawało mi się, że mówiłeś,
że Adam ma być dla niej delikatny.
Masz rację.
Tak mówiłem.
Strasznie mi przykro,
że twoja babcia umarła...
Alex, to nie może tak być!
- Oszalałaś? Tak jest świetnie.
- Nie, wcale nie jest.
- Owszem jest.
- Nie, nie jest.
Posłuchaj, to ja jestem pisarzem.
I mówię, że jest.
A ja jestem czytelnikiem, dobrze?
I mówię, że mnie to na serio wkurza.
Bardzo się starałam, żeby polubić Adama,
a ty to tylko utrudniasz.
Wiesz co?
Tu nie chodzi o Adama...
Uwzięłaś się na Polinę od samego początku.
- Och, daj spokój!
- To prawda.
Nie mogę się uwziąć na fikcyjną postać!
Ona jest kapryśna. Kokieteryjna.
I ma kosmaty charakter.
Oczywiście! Wielka trójca:
kapryśna, kokieteryjna, kosmata!
Tak. I najwyraźniej skoro on się za nią ugania,
- to mamy tu do czynienia z poważnym problemem.
- Doprawdy?
Ona jest najgorętszą kobietką
na wyspie w skali do 10!
Więc może to nie on ma poważne problemy...
A co to miało niby znaczyć?
To nie on ceni wyżej dobre wychowanie
niż namiętność.
- Twierdzisz, że nie wierzę w namiętność?
- Nie.
Jestem pewien, że wierzysz,
o ile wcześniej jest zrobione pranie.
"Adam i Polina opadli namiętnie na łóżko."
"Adam i Polina opadli namiętnie na łóżko."
O to chodzi!
To jest cudowna wyspa!
Tak...
Jestem wykończony.
Nie wątpię...
No dobra, to co teraz?
Co masz na myśli?
Babcia nie żyje, naszym skowronkom się wszystko ułożyło...
Polina ma swoje pieniądze.
Adam ma Polinę. Shaw jest w odstawce.
I co dalej?
Muszę zwymiotować.
Nie wiesz co masz teraz zrobić, prawda?
Zagoniłeś się do rogu pisarskiego.
Powinieneś trzymać głowę nad toaletą.
Wymiotuję od kiedy skończyłem 6 lat.
Myślę, że sobie z tym poradzę.
- Myślę, że umieram.
- Nie umierasz.
Nie, na serio... jestem rozpalony.
Nie czuję się dobrze.
Nie masz gorączki.
Dlaczego wszyscy zaakceptowali,
że przyłożenie ręki do czoła,
jest godne zaufania
z medycznego punktu widzenia?
Nic ci nie jest.
Mam bóle w piersiach.
To może być coś poważnego.
Jeśli te objawy się utrzymają,
i będziesz myślał, że masz atak serca...
To bardzo ważne,
Chcę żebyś natychmiast do mnie zadzwonił.
Bo nie ma sensu, żebym marnowała
bilet autobusowy jeśli ty będziesz martwy.
Miłego wieczoru.
Więc o co chodzi?
Nadal jesteś zablokowany?
Całkowicie.
Bo kto mógłby ująć to lepiej, niż ty?
Babcia nie żyje.
Polina ma pieniądze.
Adam ma Polinę,
a ja nie mam pomysłu.
Nie zamierzasz chyba znów wymiotować, co?
- Muszę stąd wyjść.
- Gdzie idziesz?
Nie zostało nam za wiele czasu.
Powinniśmy chyba pracować?
- To jest pracowanie.
- Jest?
Tak. Jak utknę, to muszę na jakiś
czas zająć myśli czymś innym.
Muszę popatrzyć na ptaki, drzewa,
ludzi robiących różne rzeczy...
Na przykład grających we Frisbee,
jeżdżących na rolkach czy coś takiego.
To dobrze, bo może jak oczyścisz
sobie umysł to zrozumiesz,
że Adam nie powinien
tak wskakiwać z nią do łóżka.
Odkąd pamiętam chciałem być pisarzem.
Moi rodzice rozwiedli się jak miałem 8 lat.
Zacząłem pisać różne opowiadania,
żeby wyrazić co czuję.
Zauważyłem, że łatwiej jest
jak bohaterowie mówią różne rzeczy,
niż jak się mówi je samemu.
To jest urok pisarstwa.
Możesz sobie wszystko wypracować...
w taki sposób, w jaki
nie przydarzyło by się w życiu..
- W życiu też czasami coś wychodzi.
- Wiem o tym.
- Byłeś żonaty?
- Naprawdę? Nie.
Niech zgadnę.
- Nie spotkałeś odpowiedniej kobiety.
- Dokładnie.
Wiem co zamierzasz powiedzieć:
Trzeba być odpowiednim mężczyzną,
żeby spotkać odpowiednią kobietę.
Ale... ja wiem w głębi serca,
że jestem odpowiednim męzczyzną.
I wiem, że idealna kobieta na mnie czeka.
Ktoś, kto jest mądry, zabawny i piękny...
I to najtrudniejsze:
zainteresowany mną.
Wiem, że ona gdzieś jest.
Tylko nie mogę...
czuję się jak jeden z tych
chartów na torze wyścigowym.
No wiesz... gonią mechanicznego królika?
Już jestem tak blisko...
...ale nigdy nie mogę go złapać.
- Psy nigdy go nie łapią.
- Wiem...
A może ty po prostu nie chcesz złapać?
- Mam nadzieję, że coś ci pomogło.
- Pomogło.
Już coś mi zaczyna świtać.
- Miło spędziłam czas.
- Tak, ja też.
To tutaj.
Mam!
Mam!
Co?
Nigdy nie powinienem uśmiercać babci!
To jest świetne!
Dziękuję!
Kocham cię!
- Wiesz co mam na myśli.
- Tak...
- To jest super.
- Świetnie...
Dobra, to do zobaczenia jutro rano.
Babcia żyje!
Zobaczcie kto jest żywy!
Telegram mówił, że odeszłaś.
Cóż... oczywiście, że odeszłam.
Gdybym nie odeszła stamtąd,
to nie było by mnie tutaj, prawda?
Czy taka podróż nie jest zbyt dużym
wysiłekim, biorąc pod uwagę twoje zdrowie?
Moje zdrowie ma się świetnie.
Ci głupi lekarze, sami idioci.
Powinno się im cofnąć licencje!
Każdemu!
Najpierw dali mi rok życia...
Potem to się skurczyło do 6 miesięcy.
Potem do mniej niż miesiąca.
Gdybym ich słuchała,
to byłabym martwa po 10 minutach od przyjazdu tutaj!
Co ty robisz?
To martwa babcia spowodowała, że utknąłeś.
I teraz znowu ją zabijasz?
Żadnych pieniędzy?
Pańska matka miała nadzwyczajną
kolekcję najrzadszych prefum...
w historii Francji.
Była warta fortunę.
Bo jak wiecie, pańska matka,
niech spoczywa w spokoju, uzbierała ich 90!
- Niestety perfumy nie...
- Co?
Wszystkie wyparowały.
Ostatnie podczas jej niedawnej walki ze szkorbutem.
Fortuna twojej matki wyparowała?
Każdy cent?
Ona miała szkorbut?
"Słysząc, że fortuna babci
podzieliła los wszystkich perfum,"...
"Adam rozważył swoje przeznaczenie."
"On nie był głupcem,
był nauczycielem, na miłość Boską."
"Wiedział, że to tylko kwestia czasu,"
"zanim Polina ponownie
znajdzie się w ramionach jego rywala..."
"... odpychającego John'a Shaw'a"
"Przemyślał zaręczyny.
Przemyśłał ślub."
"Potem przemyślał noc poślubną."
"I w tym momencie zrozumiał,
że najwyższa pora przestać myśleć."
Senor ShipIey, musi pan o niej zapomnieć.
Proszę trochę paella.
Co?
EIdora, hiszpańska au pair,
która była EIsą, niemiecką au pair,
która była YIvą, szwedzką au pair?
Nie.
Alex, absolutnie nie.
Nawet jeśli EIdora jest najwspanialszą
postacią od czasu ScarIet O'Hara,
co nie wydaje się takie trudne,
nie mamy czasu zmieniać wszystkiego.
- Wiem, ale...
- Trzy dni! Mamy trzy dni!
Wiem, ale czegoś mi tu brakuje.
Może potrzebuje kolejnych przeszkód
trzymajacych go z dala od Poliny.
On jest spłukany.
Ona wychodzi za innego faceta...
A jak się okaże, że ona go nie kocha,
to myślę, że ma wystarczająco dużo przeszkód.
Zaczekaj, mam!
Tu nie chodzi o przeszkodę,
chodzi o drugi trójkąt!
Miałaś rację co do tego.
To się może udac, nie będzie dużo zmian.
Ona jest Amerykanką z Filadelfii
i nazywa się Anna.
Witaj, Adam.
Co?
Wyglądasz dziś inaczej, Anno.
Robiłaś coś z włosami?
"Było coś w oczach Anny,
czego Adam aż do teraz."
"oślepiony miłością do Poliny,
nie zauważał."
"Głęboki smutek w połączeniu z cichą siłą,"
"czyniły ją nadzwyczaj piękną."
Jesteś pewien, że chcesz to zrobić?
Całkowicie.
To nie jest zbyt ciekawe.
On znalazł sobie odskocznię.
Nie prawda.
Odskoczył jak dziki samiec.
O czym ty mówisz?
To jest nakręcanie trójkąta.
Anna czuje coś do niego.
I on coś do niej czuje.
Ale on także coś czuje do Poliny.
I dzięki temu czytelnik nie wie z kim on skończy.
Trzeba go złapać na haczyk.
- Więc z kim on skończy?
- Widzisz! Złapana.
Co powiesz, żebyśmy pojechali na miasto?
- Muszę...
- Nic nie musisz.
Robisz pieczeń. To dlatego się nazywa pieczeń.
Musisz jej pozwolić się piec.
Daj spokój, musisz trochę pożyć.
Postawię ci lunch? Jesteś głodna?
Nie specjalnie.
- Świetnie. Bo ja nie mam pieniędzy.
- Brzmi super.
Jak to się stało, że pracujesz dla Delacroixs?
Odpowiedziałam na ogłoszenie w sprawie pracy na wakacje
5 lat temu. Od tej pory jestem z nimi.
Wakacje na wyspie Świętego Karola,
zimy w Szwajcarii,
- a reszta roku w Paryżu.
- Brzmi fascynująco.
Tak...
Ale to nie brzmiało fascynująco...
Żyje ich życiem, nie swoim.
- Może uda nam się coś na to poradzić.
- Co?
Nie wiem czy to wyjdzie, ale spróbuję.
Podoba mi się moje życie.
"Ci co są bardziej cynicznej natury mogliby pomyśleć,
że Adam znalazł sobie odskocznię."
Fajnie...
"Ale prawdą jest, że z Anną było mu dobrze."
"I wraz z mijającymi dniami
jego uczucia do niej narastały."
To takie ciekawe obserwować,
jak to wszystko się stopniowo odkrywa...
Nie rozumiałam jak mówiłeś,
że bohaterowie sami cię naprowadzą.
Ale teraz to już jest jasne,
że Anna i Adam skończą razem.
Przez cały ten czas, byli sobie tak
bardzo bliscy nie podejrzewając co się stanie.
A kto mówi, że oni skończą razem?
Nie skończą?
Nie wiem.
Jak mogą nie skończyć razem
po przeżyciu takiego romansu?
O to dokładnie chodzi.
Bo widzisz, jeśli on szaleje na punkcie jednej,
a zapomniał o drugiej, to gdzie jest twój trójkąt?
Ale jeśli on czuje dokładnie to samo do obydwu kobiet,
to tu mamy poważny kłopot.
- Tak, ale potem będziesz miał...
- Nie!
Teraz musimy nieco namieszać.
ShipIey, jak tam leci dobry człowieku?
Widać, że jesteś w dobrym humorze dziś, staruszku.
A czemu nie?
Dziś wieczór poproszę Polinę o rękę.
A pod koniec tygodnia udamy się do Paryża,
żeby zacząć przygotowania do ślubu.
Dziś wieczór?
Moje gratulacje.
Jesteś pewien, że cię przyjmie?
Mam 500 tysięcy powodów sądzić, że tak.
500 tysięcy...
- To dużo powodów.
- Urocza Polina ma wymagające gusta.
"Adam sądził, że już mu przeszło uczucie do Poliny."
"Ale niebezpieczeństwo jej zaręczyn
uzmysłowiło mu jedno:"
"najwyższa pora zacząć znowu rozmyślać."
"Jak ma wybrać pomiędzy dwiema kobietami,
które tak bardzo kocha?"
"Musi pomyśleć rozsądnie
i dojść do tego co jest oczywiste."
"To co jest między nami jest realne."
"Jak leżysz wieczorem w łóżku
to czy o tym właśnie marzysz...?"
"... o czymś realnym?"
"Czy marzysz o wspaniałym, ekscytującym,"
"życiu pełnym przygód?"
- Sny często pozostają tylko snami.
- Słucham?
Twierdzę tylko, że nasza miłość
bazuje na czymś rzeczywistym.
Bazuje na trosce, zrozumieniu
i wzajemnym szacunku.
To znaczy, że dałaś mu najdzikszy,
najbardziej namiętny seks,
jakiego kiedykolwiek doświadczył?
A nie, chwileczkę...
To byłam ja.
"Niezdecydowanie go dobijało."
"Po raz pierwszy w życiu,"
"zrozumiał prawdziwe znaczenie
wyrażenia "kij ma dwa końce. "
"Oraz:
"znaleźć się pomiędzy młotem a kowadłem. "
"Chociaż koncepcja, żeby zagrać komuś na nosie,"
"zawsze go odstraszała..."
"Bo jak ma przede wszystkim zdobyć
pieniądze grając na nosie?"
"Wyciągnąć czy wykichać?"
"Kto by przyjął taką transakcję?"
"To były palące wątpliwości,
ale miał coś znacznie poważniejszego do zdecydowania."
Nie masz o czym myśleć.
Ja jestem tu.
Ja jestem w tobie zakochana,
a ona nie jest nawet dostępna.
Ale mogę być.
Tak, za 500,000 dolarów...
...których ty nie masz.
Mała przeszkoda dla tak wspaniałego mężczyzny.
Mała przeszkoda na drodze do szczęśliwego życia.
Potrzebuję pieniędzy.
Och, nie!
Świetnie! Dokładnie
na taką reakcję liczyłem!
Chcę żeby czytelnik był zaskoczony.
Chcesz, żeby czytelnik walnął cię książką w głowę?
Pomyśl jak pisarz.
Jest jeszcze dużo do rozegrania.
Skąd ma wziąć pieniądze?
Czas przybliża propozycję Shaw'a
i nadal nie wiadomo z kim on skończy.
Jeśli on postawi na Polinę i przegra,
to Anna musiałaby być idiotką,
żeby go przyjąć z powrotem.
No nie wiem.
Ludzkie serce to nieskończona
sieć przeciwstawnych emocji...
...niemożliwych do zdefiniowania
przez swoją złożoność.
Tak, idiotką.
Dobrze, czy możemy...?
"Chociaż jego uczucia do Anny były niepodważalne,"
"to jego uczucia do Poliny były
nieco bardziej niepodważalne."
"Podczas pobytu na wsypie Świętego Karola,"
"wyrobił sobie wiele znajomości."
"Niektóre bardziej korzystne niż inne."
Umiesz tańczyć Flamenco?
Cóż, ja...
Bo prawdziwy mężczyzna powinien tańczyć Flamenco.
Czy pożyczamy pieniądze prawdziwemu mężczyźnie?
Potrafię wykonać parę ruchów castaniet.
Udowodnij!
No dalej chłopcy.
Jest niezły.
Interes opiewa na 200 procent.
Damy ci 5,000 dolarów.
W ciągu roku masz nam zapłacić 15,000 dolarów.
Dwieście procent?
To jest nie do pomyślenia!
Senior, pan jest zdesperowany...
Tańczy pan Flamenco, żeby zdobyć pieniądze.
To nie jest silna pozycja do licytowania się.
- Dwieście procent.
- Nie mogę!
- Dwieście procent.
- Jesteście złodziejami!
Bierz, albo odejdź!
No dobrze, dwieście procent.
Musisz spłacić w ciągu roku, albo cię zabijemy.
Mam 5,000 dolarów.
Czy kasyno podwyższy dziś mój limit?
Jak pan sobie życzy, monsieur.
Proszę ustawiać zakłady, panie i panowie!
"Dla Adama nadszedł właściwy moment.".
"Wiedział, że tym razem będzie inaczej
i tak się stało."
Tak!
Kierownik mnie zapytał,
czy może nie zechce pan już
zrezygnować na dziś wieczór?
Jeszcze jeden zakład.
Moja cała pula 320,000 tysięcy na czarne.
Oczywiście, monsieur.
"Jeszcze jedna wygrana i Polina będzie jego."
"Przychodzi taki okres w życiu,
że z niewyjaśnionych powodów,"
"pojawia się możliwość osiągnięcia dobrobytu."
"Jest się jedynym takim
człowiekiem we wszechświecie."
"Wiesz wtedy dokładnie kim jesteś
i twoje miejsce na świecie jest zabezpieczone."
"Dla Adama, to poczucie błogości
zostało zniszczone przez dwa słowa..."
36, czerwona.
"Tak po prostu wszystko przepadło."
"Jego pieniądze,
jego szczęście u boku Poliny..."
"... i czego Adam był świadom,
także jego życie."
Tylko mi nie mów, że on pobiegnie z powrotem do Anny...
Nie wiem.
Znów nie wiesz...
Otworzę.
Kto to do diabła?
O, kobieta.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy dziecinko.
- Tak się składa, że przeszkadzacie.
Niezła mowa.
Co słychać chłopaki?
Podobają mi się wasze koszule.
- Masz kij.
- Jesteśmy tu w celu przypomnienia.
Chwileczkę, mam jeszcze jeden dzień.
Już prawie skończyłem.
To świetnie, pomożemy ci skończyć.
Co robicie?
Jezu!
- Nic co odciąga uwagę.
- To mój telewizor! Co wy chłopaki...
Tak jest dobrze.
Teraz skończ książkę.
Jak dostaniesz pieniądze, kupisz sobie płaski monitor.
Lepszy obraz.
24 godziny, chico.
Nie 25.
Pa, dziecinko.
- O mój Boże.
- Nic ci nie jest?
Nic ci nie jest?
- Powinniśmy wezwać policję?
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
Skończmy książkę.
Oni dostaną swoje pieniądze.
Wszystko w porządku.
Chwileczkę...
To są ci tancerze Flamenco, prawda?
Pożyczyłeś pieniądze na hazard?
Czyś ty oszalał?
- Wtedy, tak.
- Więc wszystko co jest w książce to prawda?
Nie, są pewne rzeczy zaczerpnięte z życia....
- które budują historię.
- Kto jeszcze nam się tu zjawi?
Masz może jakąś chorą babcię,
która tu wjedzie i padnie trupem?
Czy istnieje prawdziwa Polina?
Następnym razem jak Dimwit i Lowboy tu wpadną,
to nie będą tylko rozwalać
telewizorów i telefonów.
Więc proszę...
spróbujmy to skończyć.
Istnieją banki, wiesz.
Tak, wiem...
Jak chcesz sobie zrobić przerwę, to zrozumiem.
Nie, wszystko w porządku.
To ciebie chcą zabić.
No to ruszamy dalej...
"Jak Adam chodził..."
Nie...
"Adam spacerował ulicami wyspy,"
"jak człowiek, który nie tylko stracił pieniądze,"
"ale także wiarę w siebie."
"... okazało się, że leżał na molo
obok starej mewy."
"Zaczął się bezmyślnie patrzyć
jej w oczy i odpłynął...
Co słychać?
Śpisz, czy po prostu myślisz?
Myślałem śpiąc.
Może zrobimy sobie przerwę?
Nie, musimy kontynuować.
Jeśli się parę godzin prześpimy,
to będziemy mogli wykonać ostateczne wejście.
Dobra.
Dwie godziny.
Ja się prześpię na kanapie, ty weź łóżko.
I nastaw budzik jak już będziesz na górze.
Nie, ty powinieneś spać na łóżku.
Nic mi się nie stanie na kanapie.
Spójrz na siebie, nie wypoczniesz tak.
Ani ty, więc...
Dobrze, oboje się prześpimy na łóżku.
- Jesteś pewna?
- Tak.
Dobra.
Więc chcesz się przespać ze mną?
Masz rację.
powinieneś spać na kanapie.
Mówię tylko, że rzadko się używa
pojęcia "przespać się" w tym znaczeniu,
gdzie faktycznie mamy do czynienia
ze spaniem, chrapaniem, fazą Rem i innymi takimi.
To miałem na myśli.
Nastawiam budzik.
Dobranoc.
Jak możesz mówić dobranoc,
jak będziesz spać tylko 2 godziny?
Dobranoc.
Najwyraźniej możesz.
Dobranoc.
Więc jak on się nazywa?
Co?
Jak on się nazywa?
Kto?
Twój narzeczony.
Myślałam, że mamy się przespać.
Chcę po prostu znać jego imię.
To Art.
Art Greco.
Art Greco?
Art Greco, ten reklamowany dentysta?
Co?
Ten facet co jest na autobusach?
Tak...
Musi być naprawdę niezły,
bo masz wyśmienite zęby.
Chwileczkę...
Może jestem arogancki...
Tylko dlatego,
że on jest twoim narzeczonym,
to nie znaczy, że jest też
automatycznie twoim dentystą.
Może to jakiś konflikt interesów, albo coś...
Tak jak lekarz, który nie chce operować swojej rodziny.
Choć z drugiej strony zajmowanie się zębami
nie jest do końca operacją,
chociaż nazywają to chirurgią jamy ustnej.
Więc tak sobie myślę...
No dobra kłamałam!
Nie mam chłopaka, ani narzeczonego.
I nie wychodzę za mąż.
Ale Art Greco jest twoim dentystą?
Przepraszam...
...ale gdybyś się poznał tak jak
ja to zrobiłam, to co byś zrobił?
Pewnie bym się odwrócił i odszedł.
Ale cieszę się, że tak nie zrobiłaś.
Ja też.
I cieszę się, że nie masz chłopaka.
Ja też.
"Obudził się następnego ranka i zauważył,
że mewa siedzi mu na piersi."
"Podczas gdy na przystani zaczęły opadać poranne mgły
jego myśli również zaczęły się klarować."
"Jego myśli ponownie skierowały się w stronę Poliny."
Tak?
Czy istnieje Polina?
Co masz na myśli?
W rzeczywistości?
Nie, nie bardzo
Jest amalgamatem.
Amalgamatem?
Tak, złożeniem wielu kobiet, jakie znałem.
Byłeś z wieloma kobietami,
takimi jak ona?
Nie, ale wiesz...
spotyka się takich ludzi.
Przemykają w tłumie.
Byłeś w tym tłumie?
Nie, ale wiesz co mam na myśli.
O takich się czyta.
Zawsze się okazuje, że one są...
...z tym kolesiem od łódki,
albo z tym z prywatnym samolotem...
Jest amalgatem.
"Adam udał się do Poliny,"
"mając nadzieję, że jest jeszcze dla niego szansa."
Ile straciłeś?
Wszystko.
Ale mogę się odegrać.
Bądź tak miły i podaj mi tamten pumeks.
Wiem, że to banał,
że wszystkie najlepsze rzeczy w życiu są za darmo
i że miłości nie można kupić...
Ale tak właśnie powstają banały,
dlatego że są prawdziwe.
Czy miłość nie powinna przebić wszystkiego?
Gdybyśmy tylko żyli w świecie,
gdzie to co "powinno", "jest".
Możemy.
Nie, powinniśmy, ale nie możemy.
Polina, nie odmawiaj sobie prawdziwego szczęścia.
Postaram się.
Podaj mi tamten szlafrok?
Były czasy, kiedy cię uwielbiałam...
"Podczas gdy wakacje dobiegały końca,"
"a serce Adama zostało rozbite na kawałki
przez letnią bryzę wsypy Świętego Karola,"
"postanowił on poszukać ukojenia u jedynej osoby,
która zawsze była przy nim."
"Była nowoczesną kobietą."
"Powinna go zrozumieć, jeśli przemówi z głębi serca."
"Był pewien, że go przyjmie z powrotem."
Nie sądzę, że jest szansa na to, żebyś...
Nie.
- Bo odchodziłem...
- Tak.
- Więc nawet, kiedy wracam...
- Nie.
- Bo okazałem się...
- Dokładnie.
- No dobrze, to ja po prostu...
- Tak.
"Po raz pierwszy zrozumiał znaczenie wyrażenia:"
"piekło mniejszą zieje furią,
niż wzgardzona kobieta."
"Nie wspominając już o:
nigdy nie gryź więcej niż jesteś w stanie połknąć."
"Granie na nosie z drugiej strony,"
"okazało się bardzo kłopotliwe."
Koniec.
Kończy sam.
Myślisz, że to zbyt smutne?
To jedyne możliwe zakończenie.
Nie miał szans u Poliny,
a Anna która była bardzo rzeczywista,
jak tylko się do niego zbliżyła,
on ja od siebie odsunął.
To klasyczny przypadek lęku przed bliskością.
Twoja poprzednia książka też o tym była, prawda?
Nie, tamta była o lęku przez zobowiązaniem.
Racja.
Dobrze.
To jest śmieszna i smutna książka.
I bardzo mi się podobała,
a ty napisałeś ją w 19 i pół dnia.
Powinieneś czuć się świetnie.
Tak, a ty gdzie idziesz?
Mam jeszcze trzy dni do przepisania.
A zostało nam ledwie 6 godzin przed kubańską inwazją.
Naprawdę myślisz, że jest dobra?
Myślę, że jest bardzo dobra.
Dziękuję, Emma.
Nie ma za co.
Wiesz... ja..
Ja ciebie też.
Pa.
Taxi!
Proszę zachować resztę.
Halo.
Polina?
- Dobrze wyglądasz.
- Ty też.
Więc co u ciebie?
- Odeszłam od John'a.
- Naprawdę?
Cóż mogę powiedzieć...
w ogóle nie powinnam z nim wyjeżdżać.
Miałaś na myśli dobro swoich dzieci.
Na tym polega mój kłopot,
nigdy nie myślę o swoim szczęściu.
Powinieneś był mnie obezwładnić, związać...
Zatrzymać przy sobie.
Dziękuję.
W głębi serca, zawsze wiedziałam,
że to ty jesteś tym jedynym.
Spotykasz się z kimś?
Jak zobaczyłem cię wtedy w porcie...
...to było dla mnie jak z bajki.
Naprawdę, takie zniewalające.
Tak jakby ktoś coś rozpylił w powietrzu.
Gotowe.
Emma... nie wiedziałem że skończysz tak szybko.
Właśnie wracałem...
Dobrze, że cię znalazłam.
Emma, to jest Polina.
Polina, to jest Emma.
Jest moją stenotypistką.
Właśnie skończyłem dyktować jej moją nową powieść.
Wykonała kawał świetnej roboty.
Muszę iść. Miło było cię poznać.
Tak wiele o tobie słyszałam.
Zaraz wracam.
- Nie wiedziałem, że ona przyjeżdża...
- Przestań, Alex! Proszę!
Wiesz jak to zawsze z tym jest.
Każdy chce coś powiedzieć,
żeby ta druga osoba poczuła się lepiej,
ale nigdy się nie czuje,
więc po prostu nic nie mów!
Twoja stenotypistka?
Przedstawiłeś mnie jako swoją stenotypistkę?
Nie wiedziałem co mam powiedzieć.
Nie chciałem zranić żadnej z was.
Nie, Alex.
Nie chciałeś zranić siebie samego.
Zaczekaj.
Wiesz czego nie mogę rozgryźć?
No to jak będzie kochanie?
- Chwileczkę.
- Nie mogę rozgryźć co jest gorsze.
Znać każdy szczegół tego,
jak bardzo jesteś zakochany w innej kobiecie?
Czy zdawać sobie sprawę, że nigdy nawet nie zbiżyłeś się
ze swoimi uczuciami w ten sposób do mnie?
Żegnaj, Alex.
Ona nie jest tylko twoją stenotypistką?
Nie.
Czy jest twoją dziewczyną?
Już nie.
Chodź ze mną dziś wieczór.
Jest bal charytatywny w Ritzu.
- Raczej nie dam rady...
- Będzie cudownie.
Ty skończyłeś swoją powieść.
Rano możemy wyruszyć do Paryża.
Jest piękny o tej porze roku
i dzieci z chęcią cię zobaczą.
Zabiorę cię do Giverny.
Widziałeś lilie wodne?
Są magiczne.
Czy ty kiedykolwiek robiłaś sobie pranie?
Co?
Nic...
Częściej powinieneś mieć nóż na gardle.
- Podoba ci się?
- Żartujesz chyba?
Z reguły pisarze padają na swojej
drugiej odsłonie. Ta jest świetna.
Dobra!
Proszę bardzo.
Tak jak chciałeś.
25,000 na twoje nazwisko..
i 100,000 wystawione na...
jak to mam napisać: po prostu Kubańska Mafia
czy jakaś szczególna Kubańska Mafia?
Żartuję, proszę.
Co sądzisz o zakończeniu?
Podoba mi się.
Słodkogorzkie.
"Nie mogę teraz odebrać telefonu.
Proszę zostaw wiadomość."
"Emma, to ja.
Jeśli tam jesteś, to proszę odbierz."
"Nie dzwonię tylko po to,
żebyś się lepiej poczuła."
Muszę z tobą porozmawiać.
Proszę zadzwoń do mnie.
Możemy pogadać?
Czy to że dzwoniłeś do mnie wczoraj w nocy 17 razy,
a ja nie odpowiedziałam,
nie dało ci nic do myślenia?
Tak...
nie jestem idiotą...
Doszedłem do wniosku, że chcesz ze mną pogadać,
ale aparat telefoniczny ci się zepsuł.
Emma, zaczekaj chwilkę.
Chyba się w tobie zakochałem.
Myślę, że mało mnie to obchodzi.
Emma, proszę tylko...
Może moje życie wcale nie jest takie złe.
Halo?
- Alex, jak nie przestaniesz...
- Mam czek dla ciebie.
Mogę ci go podrzucić.
Bo pracowałaś wiele nadgodzin,
- to dodałem...
- Prześlij mi go.
- Muszę porozmawiać o mojej książce.
- Nie.
Posłuchaj... zakończenie nie jest dobre.
Mój wydawca mówi, że jest świetne.
Tylko z tobą mogę o tym porozmawiać.
Nie zamierzam się w to pakować, Alex.
Myślę, że Adam powinien u boku Anny.
Nie sądzę.
Niektóre rzeczy nie są tym, czym się wydają być.
Nie jest dane im przetrwać.
Po prostu pozostają w sercu,
i powodują, że następnym razem
jest się nieco mądrzejszym.
Jeśli zależy ci na mnie tak bardzo jak twierdzisz,
to proszę uszanuj moje uczucia
i pozwól życiu toczyć się dalej.
Dobrze?
Dobrze...
Dobranoc, Emma.
Żegnaj, Alex.
Mogę pomóc?
Przyszłam w sprawie ogłoszenia.
Czy jest pan Taylor?
Tak, czekaliśmy na panią.
Proszę zaczekać.
Pańska stenotypistka przyszła.
Tak, przekażę jej.
Ktoś po panią przyjdzie za chwile.
Dzień dobry.
Jestem Marty Van Buren.
Zapraszam panią.
- Tak.
- Proszę za mną.
Jenny, mogłabyś mi przynieść akta w sprawie McKinIey?
- Już.
- Świetnie.
Proszę usiąść i się przygotować?
- Zack Taylor zaraz do pani przyjdzie.
- Dziękuję.
O Jezu!
Witaj w Polk, Taylor, Fillmore,
Pierce & Van Buren.
Jak sądzę poznałaś Marty'ego.
Co to ma być?
On jest moim wydawcą.
A to są jego biura.
Policzył mi za to całe przedstawienie,
ale swoją rolę zagrał za darmo.
- Czego ode mnie chcesz?
- Mówiłem ci.
Chcę zmienić zakończenie, bo są ludzie,
którzy czytają książki od ostatniej strony.
- Więc to bardzo ważne, żeby...
- Powinieneś zatrudnić do tego kogoś innego.
Posłuchaj...
Nikomu innemu nie mogę zaufać.
Tylko ty będziesz wiedziała czy to jest uczciwe, prawdziwe.
To tylko parę stron, Emma...
proszę...
"Adam powrócił do Andover,"
"wypełniony dręczącymi go wspomnieniami
na temat lata na wyspie Świętego Karola."
"Miał nadzieję, że będzie mógł
te uczucia przelać na papier."
"Gdy skierował swoje myśli na Polinę,
to wydawała mu się snem."
- Nie mogę tego zrobić.
- Proszę, Emma. Po prostu pisz.
"Pamiętał jej delikatną skórę,
jej ciemne, intensywne oczy,"
"jej zniewalający uśmiech."
"Pewnego dnia ten sen ponownie wkroczył w jego życie."
"Jej uroda nadal był niezaprzeczalna."
- Dlaczego mi to robisz?
- Bo chcę, żebyś zrozumiała.
Po prostu pozwól mi skończyć,
a potem możesz wyjść tymi drzwiami...
i przysięgam, że nie będe cię już niepokoił.
"Jej uroda nadal był niezaprzeczalna,
ale to już nie było to samo."
"Podczas gdy ona opowiadała mu o swoich uczuciach
do niego, on mógł myśleć tylko o Annie."
"Słodkiej, troskliwej, pięknej Annie..."
"I o tym jak jego własne czyny ją odsunęły od niego."
"Anna stała się jego częścią."
"Tak bezgranicznie się w niej zakochał,"
"że beznadziejne się wydawało,
iż mógłby być z kimś innym."
"Więc pożegnał się z Poliną,"
"i postanowił walczyć o serce
swojej prawdziwej miłości."
"Tak, Polina była snem,
postacią z jego książek,"
"a Anna była prawdziwa."
"Po raz pierwszy w swoim życiu,"
"poczuł się tak potężny,
że mógłby dokonać wszystkiego."
Koniec.
Ładne ostatnie zdanie.
Jestem tylko pisarzem
Nie wiem co mam zrobić,
żeby udowodnić ci jak bardzo cię kocham.
Mam tylko słowa.
To wszystko czym władam.
Może się myliłam...
W czym?
Może potrafisz złapać królika.
